dr Dorota Frączek 20.09. 2022
Błędy tradis – modernistów
Mówi się, że najgorszy wróg to taki, który działa od środka. Ta przypadłość dotyka także Kościoła Katolickiego. Szczególne zło rozpanoszyło się w Kościele za sprawą modernistów. Papież św. Pius X wydał encyklikę "Pascendi dominici gregis" (O zasadach modernistów), aby przestrzec w niej przed ich zwodniczym wpływem i błędami. Bardzo wyraźnie wypowiedział się na ich temat „Zresztą w zastosowaniu tysiącznych sposobów szkodzenia, nikt ich nie przewyższy w zręczności i chytrości: udają bowiem na przemian to racjonalistów, to katolików, i z taką zręcznością, iż łatwo mogą wprowadzić w błąd każdego nieostrożnego; że zaś są bezczelni, jak mało kto, nie wahają się przed żadnym wnioskiem, który gotowi są przeprowadzić z całą mocą i stanowczością. Dodać tu jeszcze trzeba – co najskuteczniej właśnie może uwodzić dusze – że prowadzą tryb życia nadzwyczaj czynny, że nieustannie i usilnie oddają się wszelkiego rodzaju studiom, i że bardzo często są ludźmi surowych obyczajów. Wreszcie – i to odejmuje wszelkie nadzieję opamiętania – własne ich doktryny tak ich urabiają, że gardzą wszelką powagą i odrzucają wszelkie wędzidło; a urobiwszy sobie fałszywe sumienie starają się wmówić w siebie, że prawdy umiłowaniem jest to, co w istocie jest jego zarozumiałością i uporem.”
Niestety również dzisiaj panoszą się w Kościele a przebiegłość ich jest jeszcze większa niż wtedy. W niniejszym artykule przedstawię błędy modernistów, podążając za wymienioną encykliką. Łatwo będzie dostrzec znaczne podobieństwo albo nawet i tożsamość z współczesnymi Tradycjonalistami.
Encyklika wymienia wiele błędów modernizmu, ale ja skupię się na kilku.
Immanentyzm życiowy: „… skoro przedmiotem religii jest Bóg, wypada więc wnioskować, że wiara, która jest początkiem i podstawą wszelkiej religii, powinna spoczywać w pewnym uczuciu wewnętrznym, które znów, ze swej strony, powstaje z pewnej potrzeby tego, co Boskie”
Dzisiejsi Tradycjonaliści podchodzą do nauki Kościoła z takim wewnętrznym uczuciowym wyznacznikiem. To co czują to akceptują a to czego nie czują odrzucają. Różnica polega jedynie na tym , że odnoszą to tylko do religii katolickiej. Nauka Kościoła nie jest dla nich odniesieniem, odniesieniem jest wewnętrzne uczucie. Jeśli to uczucie nie zgadza się z nauką Kościoła to zamiast poszukiwać jej zrozumienia lub przyjęcia z wiarą, odrzucą ją na korzyść immanencji religijnej. Tak więc np. uznają przyjmowanie komunii na stojąco i do rąk jako profanację, mimo wielowiekowej tradycji istniejącej od zarania Kościoła. Ich wewnętrzne odczucie staje się wykładnią w zamian za nauczanie Kościoła. Przy okazji manipulują tekstami pierwszych IX w. w których jest mowa o tradycji przyjmowania komunii na rękę.
Ewolucja dogmatów: zmienność dogmatów podporządkowanych uczuciom religijnym. Papież zarzuca im: „Mianowicie – innymi słowy – potrzeba, by serce przyjęło ową formę pierwotną i ją usankcjonowało; po czym, by praca pod kierunkiem tegoż serca stworzyła formy drugorzędne. Wynika stąd, że te formy, by się stały życiowymi, muszą koniecznie być zastosowane w sposób stały tak do wiary samej, jak i do wierzących. Przeto, jeśliby z jakiejkolwiek przyczyny ustało to przystosowanie, musiałyby formy utracić swoją treść pierwotną i uległyby zmianie. ” Zamiast trzymać się dogmatów, tworzą własne lub odrzucają istniejące. Głównym wyznacznikiem dogmatów jest dla nich immanentyzm religijny. Mało tego, zarzucają Kościołowi że ten błądzi, albo że papież jest nie prawowicie wybrany. Nie podają przy tym żadnego poprawnego argumentu. Jedyny argument na nieprawowierność urzędu biskupa Rzymu jest to, że papież błądzi albo, że popełnia herezję i dlatego nie może być papieżem. Odrzucają nauczanie papieża Paweł IV który pouczał w Cum ex apostolatus że; § 6. „... że gdyby kiedykolwiek się okazało, że jakiś biskup, a nawet pełniący obowiązki arcybiskupa, patriarchy, albo prymasa, czy też kardynał Świętego Kościoła Rzymskiego, albo jak to zostało wyżej powiedziane legat, czy też papież rzymski przed dokonaniem jego wyboru do godności kardynała, albo przed wyniesieniem go do godności papieskiej odpadł od wiary katolickiej, albo popadł w jakąkolwiek herezję, wówczas wybór albo wyniesienie tej osoby, nawet dokonane w zgodzie z obowiązującym prawem byłby nie ważny”. Ignorują fakt, iż odejście od nauczania Kościoła miałoby mieć miejsce przed jego wyborem na papieża a nie po. Mają za nic słowa Pawła IV który pouczał: „ „§ 1. Zdajemy sobie sprawę, że sytuacja jest do tego stopnia poważna i niebezpieczna, iż w razie odstępstwa od wiary można się sprzeciwić nawet papieżowi, który pełni władzę BOGA i Pana naszego JEZUSA CHRYSTUSA na ziemi, a nad narodami i królestwami posiada pełnię mocy i wszystko podpada pod jego osąd, on sam zaś na tym świecie przez nikogo nie może być osądzony”(Cum ex apostolatu). Tradis-moderniści sprzeciwiają się nie tylko papieżom soborowym i posoborowym ale także wszystkim innym w zależności od potrzeby. Mylą też nieurzędowe wypowiedzi lub prywatne listy papieża z urzędowymi dokumentami.
A zatem, jeśli nauczanie papieża stoi w sprzeczności z ich immamencją religijną to negują ważność wyboru papieża zamiast zanegować swoją błędną naukę. Za to wszystkich tych, którzy trwają wiernie przy Objawieniu i Tradycji nazywają zarozumialcami. Sami zaś nie odróżniają Tradycji od tradycji, ale twierdzą że to oni właśnie są jej wierni jednocześnie myląc jedną z drugą.. Dlatego też głoszą że forma mszy świętej nie może się zmieniać, że msza trydencka jest po wsze czasy. Nie ważne, że XV pierwszych wieków nie funkcjonowała ta forma rytu. Oni ustanowili nowy dogmat - forma mszy trydenckiej jest niezmienna. Do tego stopnia są przewrotni, że mszę posoborowa nazywają ohydą spustoszenia. Słusznie zatem mówi papież Pius X w encyklice o modernizmie: „Ślepi zaiste i ślepych wodzowie – nadęci zarozumiałą wiedzą, doszli oni do tej przewrotności, iż z gruntu wywracają niezmienne określenie prawdy, oraz samą treść religii, tworzą natomiast system, „w którym – wiedzeni zarozumiałą i przewrotną żądzą nowości, nie szukają prawdy tam, gdzie ona istotnie się znajduje, ale, odrzuciwszy świętą i apostolską Tradycję, chwytają się innych próżnych, beznadziejnych, niepewnych nauk którymi oni – sami próżni – usiłują obronić i osłonić prawdę.” W tym celu odrzucają choćby teologię i nauki pomocnicze a w zamian tworzą własną niczym niepopartą.
Odbierają Nauczycielskiemu Urzędowi Kościoła statutu ustanowionego przez samego Jezusa o czym przypomina św. Piotr 2P 1,20-21 „To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia. Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili Boga święci ludzie.”
W zamian za to sami uzurpują sobie prawo do pouczania co jest zgodne z PŚ a co nie jest, czy nauczanie Kościoła pochodzi od Ducha Świętego czy nie. To ni o tym chcą decydować i przewrotnie nazywają siebie Tradycjonalistami jakoby oni byli wierni nauczani Chrystusa. Słusznie mówi dalej Pius X „Stąd zuchwale zarzucają Kościołowi, że wszedł na błędną drogę, że nie umie odróżnić religijnej i moralnej siły dogmatu od jego zewnętrznej formy; że dalej, trzymając się uparcie i bezmyślnie czczych formułek, samą wiarę naraża na zgubę”
Idąc za encykliką PDG można wskazać na kolejne podobieństwo modernistów do tradycjonalistów . Jest to „Doświadczenie religijne: wierzący poznaje Boga przez wewnętrzne natchnienie”. Jeśli Tradycjonalista czegoś nie czuje to tego nie przyjmie. Teologia która wyjaśnia sprawę staje się dla nich wrogiem numer jeden. Taki Tradycjonalista nie pomyśli, że mógłby błądzić, raczej powie że to teologia a nawet UNK błądzi.
Dlatego tradycjonaliści podobnie jak moderniści nie akceptują teologii, ponieważ ona jako nauka opiera się na rozumie. W encyklice PDG papież pisze że dla nich „Stosunek miedzy nauką a wiarą: jedna jest drugiej obca”
”Dogmat: naukowa konstrukcja prymitywnego uczucia religijnego. … Prawo to
polega na przeniknięciu i na wyjaśnieniu sobie formuły pierwotnej. To
przenikanie i wyjaśnianie nie odbywa się w jakimś porządku rozumowym czy
logicznym, ale – jak sami to bardzo niejasno określają – w sposób przeżywający,
życiowo. Wskutek tego procesu obok tej formuły pierwotnej powstają stopniowo
formuły wtórne.” (PDG).
Dzisiejsi Tradycjonaliści sami określają co jest dogmatem a co nie jest. I tak skoro nie pasuje im dogmat o hierarchiczności Kościoła bo im się nauczanie papieża nie podoba to zwyczajnie uważają, że to oni mają depozyt wiary a nie Kościół. Przy tym wszystkim nie potrafią odróżnić co należy do doktryny wiary a co nie. Uznają na przykład, że zmiana stanowiska Kościoła wobec kary śmierci jest zmianą doktryny. Tymczasem do doktryny należą prawdy wiary a kwestia kary śmierci nie jest prawdą wiary, ponieważ nie można wierzyć w karę śmierci lub wierzyć w jej brak.
Dzisiaj dochodzi jeszcze jeden czynnik, który króluje wśród dzisiejszych Tradycjonalistów. Zapewne sprzyja temu wszechobecny dostęp do mediów społecznościowych, którymi nagminnie posługują się celem wywołania zamieszania w Kościele. Otóż biorą oni wypowiedzi papieża i albo wyrywają z kontekstu albo przerabiają tak, aby przeczyły nauce Kościoła. Robią to nie z braku rozumienia ale z pełna premedytacją a setki osób bezmyślnie to powiela w przekonaniu że papież się myli.
Największą jednak ich przewrotnością jest to, że wiernych Kościołowi katolickiemu nazywają modernistami a siebie Tradycjonalistami. Ja nazywam ich tradis-modernistami. Każda więc zmiana w Kościele, czy to zmiana liturgii, czy zmiana świąt, czy zmiana przykazań kościelnych czy nawet tylko prawa kanonicznego, natychmiast jest określana przez nich jako modernizm. Wielu z nich nie rozumie pojęcia „modernizm”.
Czym jest modernizm w Kościele?
Słowo modernizm etymologicznie oznacza „nowoczesne”, „nowe” i wywodzi się z języka łacińskiego od słowa „moderni”. Ale semantyka nie zawsze idzie w parze z etymologią słowa. W Kościele modernizm to nazwa herezji opisanej w wyżej wymienionej encyklice. Dlatego jeśli Tradycjonaliści wszelkie zmiany nazywają modernizmem, świadczy to jedynie o ich braku wiedzy na temat tej herezji a raczej zbioru herezji.
Tak to z powodu niewiedzy i niemałej przewrotności zawsze, kiedy krytykują modernizm, krytykują siebie samych. Tacy są Tradis- Moderniści.