DR DOROTA FRĄCZEK                                                                     31.05.2020

EKUMENIZM WCZORAJ I DZIŚ

   Ekumenizm jest zagadnieniem bardzo szerokim zarówno od strony historycznej jak i od strony współczesnego udziału Kościoła w tym ruchu. Jeszcze szerszym zagadnieniem staje się jeśli analiza tematu stawia sobie za cel apologetykę w odniesieniu do współczesnych modernistów. Niniejsze rozważania mają na uwadze odniesienie się do zarzutów wobec Kościoła odnośnie zaangażowania się go w ruch ekumeniczny.

     Ekumenizm, który powstał w XIX w. miał na celu zrzeszenie wszystkich religii chrześcijańskich i był zdominowany przez środowiska protestanckie. W 1921 r. powstała Międzynarodowa Rada Misyjna z której wyrosły dwa nurty; Komisja Wiara i Ustrój Kościoła i ten nurt zajmował się doktryną oraz nurt praktyczny pod nazwą Komisja Praktyczne Chrześcijaństwo. Celem pierwszego nurtu nie było szukanie wspólnych elementów, ale wypracowanie jedności doktrynalnej, czyli coś w rodzaju synkretyzmu chrześcijańskiego. U protestantów jest to dopuszczalne, ponieważ protestanci nie mają jednorodnej doktryny i sami między sobą są podzieleni. W praktyce były organizowane zjazdy z ogromną ilością osób, które mając jakąś potrzebę życia religijnego i jedności z innymi szukali na tych spotkaniach właśnie takich przeżyć. Uczestniczyli w nich nie tylko chrześcijanie, ale również poganie i wyznawcy innych religii. Tak naprawdę spotkania te były zdominowane przez protestantów, którzy wiedli prym w forsowaniu swojej doktryny. Zwiedzionych zostało również dużo katolików, którzy nie znając dogłębnie nauczania Kościoła Katolickiego przyjmowali błędną naukę protestancką a szczególnie dotyczącą odrzucenia roli Kościoła i prymatu św. Piotra, W 1938 roku nurty doktrynalny i praktyczny połączyły się i powstał Komitet Tymczasowy Światowej Rady Kościołów.

Stanowisko Kościoła katolickiego

    W związku z powyższym Papież Pius XI wydał encyklikę Mortalium Animos w której zakazał katolikom udziału w tych spotkaniach i potępił praktykowany wówczas ekumenizm czyli inaczej mówiąc potępił synkretyzm religijny funkcjonujący pod pojęciem ekumenizmu. Dzisiaj inaczej rozumiany jest ekumenizm, dlatego niektórzy nieopatrznie mogą sądzić, że Kościół kiedyś potępiał formę współczesnego ekumenizmu, co jest nieprawdą.

W tejże encyklice papież zwraca uwagę na dwa błędy;

a) synkretyzm religijny

b) źle pojęta jedność

ad. a)   Papież przypomina, że jest tylko jedna prawdziwa religia  którą jest religia katolicka: "Multifariam multisque modis olim Deus loquens patribus in Prophetis, novissime, diebus istis locutus est nobis in Filio" (Kilkakrotnie i w rozmaity sposób przemawiał Bóg niegdyś do Ojców przez Proroków, a ostatnio w tych dniach przemawiał do nas przez Syna). Z tego wynika, że żadna religia nie może być prawdziwa, prócz tej, która polega na objawionych słowach Boga. (MA)” Papież poucza, że nie jest możliwe stworzenie panchrześcijaństwa ponieważ nie może być żeby dwie różne doktryny jednocześnie były prawdziwe co komisja doktrynalna chciałaby osiągnąć. „Mówią, że należy więc dawne sprawy sporne i różnice zdań, które po dziś dzień są kością niezgody wśród rodzin chrześcijańskich, pozostawić na boku, z innych zaś nauk ulepić i przedłożyć wspólną regułę wiary, której wyznawanie zbratałoby wszystkich i przez co wszyscy czuliby się braćmi. Rozmaite zaś Kościoły i wspólnoty po połączeniu się w ogólny związek miałyby możność przeciwstawić się poważnie i skutecznie naporowi niewiary. Oto, Czcigodni Bracia, ich wspólne zapatrywania” (MA). Jak widać, ekumenizm wówczas miał na celu stworzenie wspólnej doktryny czyli jakiejś nowej religii. Na domiar tego wszystkiego ostatecznie nie odnosił się tylko do chrześcijan, którzy wspólnie wyznają jeden chrzest, jednego Boga Trójosobowego a przede wszystkim wyznają że Jezus był w pełni Bogiem i w pełni Człowiekiem i że zbawił świat. Ponieważ do tego ekumenicznego ruchu należeli również wyznawcy religii niechrześcijańskich istniała obawa, że i te fundamentalne dla chrześcijaństwa elementy zostaną utracone na rzecz jedności. Dlatego papież jednoznacznie wyraził stanowisko Stolicy Apostolskiej; „W tych warunkach oczywiście ani Stolica Apostolska nie może uczestniczyć w ich zjazdach, ani też wolno wiernym zabierać głosu lub wspomagać podobne poczynania. Gdyby to uczynili, przywiązaliby wagę do fałszywej religii chrześcijańskiej, różniącej się całkowicie od jedynego Kościoła Chrystusa” MA.

Ad b)   Papież Pius XI w rzeczonej encyklice już na samym początku odwołuje się do jedności i braterstwa; „Dusz ludzkich może nigdy jeszcze nie przenikało tak silne pragnienie wzmocnienia i spożytkowania ku dobru wspólnemu społeczeństwa ludzkiego tych węzłów braterstwa, które nas z powodu jednego i tego samego pochodzenia i tej samej natury jak najściślej łączą, jak to, które zauważyć możemy właśnie w naszych czasachłatwo zrozumieć - tym bardziej, skoro nie ma różnicy zdań co do jedności rodzaju ludzkiego - dlaczego tak wiele ludzi pragnie, by w imię tego braterstwa, które obejmuje wszystkich, rozmaite narody coraz to ściślej się zespoliły” MA

Papież odwołuje się do jedności i braterstwa na mocy natury ludzkiej to znaczy, że każdy człowiek posiada te samą naturę ludzką i każdy posiada te samą godność osobową. Wszyscy też mamy wspólne pochodzenie i bardziej chodzi tu o to, że mamy tego samego Stwórcę niż o wspólną antropogenezę.

Inaczej jedność rozumieli ówcześni inicjatorzy ruchu ekumenicznego. Dla nich jedność oznaczała jedność doktrynalną. Niesłusznie powoływali się na słowa Jezusa: (J 17 20-21) Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.” A jednocześnie szukali tej jedności poza Chrystusem. Jezus bowiem głosił spójną naukę i choć wszyscy chrześcijanie wierzą że Jezus jest posłany od Ojca i co do tego istnieje jedność wśród chrześcijan to jednak wiele zagadnień doktrynalnych różni się i tam nie można mówić o jedności. Jedność jak mówi dalej papież musi opierać się na prawdzie a nie na wspólnie wypracowanej doktrynie. Jak najbardziej dawne spory i wojny należy porzucić bo tak się godzi aby żyć zgodnie z ewangelią ale nie kosztem doktryny. Papież wytyka błąd ówczesnym ekumenistom co do źle rozumianej jedności. Jak widać papież w tej samej encyklice rozróżnia wyraźnie dwa rodzaje braterstwa i jedności. Jasno stawia stanowisko, że jedność zbudowana na synkretyzmie jest nie możliwa.

Dalszy rozwój ekumenizmu

      Dziesięć lat po utworzeniu Komitetu Tymczasowego Światowej Rady Kościołów powstała  Światowa Rada Kościołów (ŚRK) na I Zgromadzeniu Ogólnym w Amsterdamie. Ponieważ Święte Oficjum opublikowało Monitum „Cum compertum” (1948r), powołujące się na Kanon 1325 (III), który zabraniał „mieszanych zgromadzeń, oraz na kanony 1258 i 731 (II) – zakazujące „communio in saris, przedstawiciele Kościoła Katolickiego nie mogli wziąć w tym zgromadzeniu udziału. Dodam, że Święte Oficjum opublikowało Moitum bez wiedzy Stolicy Apostolskie i zaledwie na dwa miesiące przed zgromadzeniem. Dopiero Jan XXIII powołał Sekretariat ds. Jedności Chrześcijan na skutek tego w 1961 r. po raz pierwszy pozwolono katolikom na udział w III Zgromadzeniu Ogólnym w Nowym Delhi (w roli obserwatorów).

       Po stronie katolickiej, można powiedzieć, że prekursorem inicjatywy ekumenicznej był Jan XXIII, który zwołał Sobór Watykański II zwany „ekumenicznym” lub „pastoralnym”. Był to pierwszy sobór, którego celem była refleksja Kościoła nad sobą samym, Zarówno od strony dogmatycznej, czego wyrazem było powstanie Konstytucji dogmatycznej o Kościele (Lumen gentium) oraz Konstytucji dogmatycznej o Objawieniu Bożym (Dei nerbum) a także od strony pastoralnej czego wyrazem jest Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym (Gaudium et spes) oraz liczne dekrety.

Stanowisko Soboru Watykańskiego

       Ponieważ na sobór w roli obserwatorów zostali zaproszeni przedstawiciele ŚRK nazywa się go często „ekumenicznym” jak już było wspomniane. Niesłusznie niektórzy oskarżają sobór o kompromis doktrynalny z protestantami. Nic takiego nie miało miejsca, dlatego można sądzić z całym przekonaniem, że osoby te nie znają dokumentów SW II a jedynie opierają się na propagandzie kłamliwych i wrogich Kościołowi nurtów jak np. nurt neomodernistyczny. Jeszcze raz podkreślam, że nazwa „ekumeniczny” wywodzi się z faktu obecności innych chrześcijan na soborze, ale tylko w roli obserwatorów.

       Jednym z  wypracowanych dekretów był Dekret o ekumenizmie (Unitatis retintegratio) oraz   Deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich (Nostra aetate)  i  Deklaracja o wolności religijnej (Dignitatis Humanie). Chociaż ruch ekumeniczny zapoczątkowany przez środowiska protestanckie były skierowane do wszystkich religii to jednak ostatecznie dzisiaj ekumenizm dotyczy jedynie religii chrześcijańskich. Dialog zaś z religiami niechrześcijańskimi nazywa się po prostu „dialogiem międzyreligijnym” dlatego dokument Nostra aetate nie będzie przedmiotem naszych zainteresowań.

      Już w pierwszym punkcie Unitatis retintegratio (UR) jest wyraźnie przedstawiony jeden z zamysłów SW II „1.Jednym z zasadniczych zamierzeń Drugiego Watykańskiego Świętego Soboru Powszechnego jest wzmożenie wysiłków do przywrócenia jedności wśród wszystkich chrześcijan. Bo przecież Chrystus Pan założył jeden jedyny Kościół, a mimo to wiele jest chrześcijańskich Wspólnot, które wobec ludzi podają się za prawdziwe spadkobierczynie Jezusa Chrystusa. Wszyscy wyznają, że są uczniami Pana, a przecież mają rozbieżne przekonania i różnymi podążają drogami, jak gdyby sam Chrystus był rozdzielony[1]. Ten brak jedności jawnie sprzeciwia się woli Chrystusa, jest zgorszeniem dla świata, a przy tym szkodzi najświętszej sprawie przepowiadania Ewangelii wszelkiemu stworzeniu”. Podczas gdy papież Pius XI z troski o katolików wydał zakaz uczestniczenia w spotkaniach ekumenicznych tak SW II z troski o katolików podaje im zasady na jakich mogą uczestniczyć w tychże spotkaniach. Nie tylko podaje zasady, ale daje wyzwanie katolikom do szerzenia świętej wiary katolickiej na tychże spotkaniach; „Obecny przeto święty Sobór, rozważając to wszystko z radością, po ogłoszeniu nauki o Kościele, wiedziony tęsknotą za przywróceniem jedności między wszystkimi uczniami Chrystusa, pragnie przedłożyć wszystkim katolikom środki, drogi i sposoby, przy pomocy których mogliby sami odpowiedzieć temu wezwaniu Bożemu i łasce.” Trzeba też zaznaczyć, że w międzyczasie zmieniła się postawa pierwotnego ekumenizmu. Zaprzestano konstruować wspólne dogmaty dla wszystkich wyznań i na tej podstawie tworzyć jakąś jedną synkretyczną wiarę co okazało się utopijnym zamierzeniem a zaczęto szukać tego co jest wspólne wszystkim chrześcijanom oraz zaczęto wypracowywać język zrozumiały dla wszystkich.

     Przykładem zmiany tendencji pierwotnego ekumenizmu może być wizyta protestanckiego brata Rogera (1950), który nakłaniał papieża Piusa XII, aby ten nie ogłosił dogmatu o Wniebowzięciu NMP. Zamiast tego brat Roger sugerował, aby papież ogłosił to w zwykłym dokumencie bez klauzuli dogmatycznej. Postęp ekumeniczny polegał na tym, że nie chodziło już o wypracowanie wspólnego stanowiska w tej sprawie a jedynie chodziło o formę. Papież jednak ogłosił Dogmat o Wniebowzięciu Maryi.

Dekret o ekumenizmie „Unitatis redintegratio” SW II

     Pierwszy rozdział dekretu podaje katolickie zasady ekumenizmu. Wyjaśnia i przypomina doktrynę Kościoła. Przypomina zatem wszystkie zasady wiary, dogmaty a nade wszystko przypomina o tym , że wolą Chrystusa było założenie Kościoła na fundamencie Kolegium Apostolskiego z św. Piotrem jako widzialną głową. „Celem tedy utwierdzenia tego świętego Kościoła swego po całym świecie aż do skończenia wieków powierzył Kolegium Dwunastu władzę nauczania, rządzenia i uświęcania. Spośród nich wybrał Piotra, na którym po wyznaniu wiary postanowił zbudować Kościół swój, jemu przyobiecał klucze Królestwa niebieskiego, a po oświadczeniu miłości ku sobie zlecił mu umacnianie wszystkich owiec w wierze i pasienie ich w doskonałej jedności, z tym że sam Jezus Chrystus pozostaje na zawsze kamieniem węgielnym i pasterzem dusz naszych.” UR. Sobór przypomina, że od samego początku zdarzały się różne rozłamy, które niejednokrotnie zrywały ze SA przez co odchodzono od prawdziwej religii. Sobór jednocześnie podkreśla, że choć religie odłączone tkwią w wielu błędach to jednocześnie zachowali również częściową prawdę. Wyznają bowiem Trójjedynego Boga, Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela i wszyscy zostali ochrzczeni w imię tego samego Boga. Daje to podstawę do nazywania ich „odłączonymi braćmi” co też czyni Sobór; „Nasi bracia odłączeni sprawują wiele chrześcijańskich obrzędów, które – zależnie od różnych warunków każdego Kościoła lub Wspólnoty – niewątpliwie mogą w rozmaity sposób wzbudzić rzeczywiste życie łaski i którym trzeba przyznać zdolność otwierania wstępu do społeczności zbawienia. Same te Kościoły i odłączone Wspólnoty, choć w naszym przekonaniu podlegają brakom, wcale nie są pozbawione znaczenia i wagi w tajemnicy zbawienia. Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu.”UR

     Sobór wskazuje na znaki czasu dlatego widzi potrzebę podjęcia ekumenicznego dialogu.  Sobór Watykański II rozumie ekumenizm jako szukanie tego, co wspólne w różnych doktrynach chrześcijańskich a nie jak to rozumiał pierwotny ekumenizm tworzenie wspólnej doktryny. Sobór Watykański II podobnie jak papież Pius XI rozumie, że pełna jedność chrześcijan może dokonać się tylko w pełnym powrocie braci odłączonych na łono Kościoła Katolickiego. SW II widzi w dialogu ekumenicznym szanse na to właśnie zjednoczenie a ekumenizm postrzega jako narzędzie do głoszenia odłączonym braciom prawdziwej ewangelii. „. Pełnię bowiem zbawczych środków osiągnąć można jedynie w katolickim Kościele Chrystusowym, który stanowi powszechną pomoc do zbawienia.” UR. SW II troszczy się nie tylko o wiernych wyznawców, którzy trwają przy Kościele, ale również o tych którzy niejednokrotnie nie z własnej winy odeszli od niego i nie są już w pełnej jedności. Choć ludzie ci nie zgadzają się w pełni z powierzonym przez Chrystusa depozytem wiary to jednak nadal są wyznawcami Chrystusa. Sobór podkreśla, że Chrystus jest dawcą łask uświęcających, dlatego Kościół jest tam gdzie Chrystus a nie Chrystus tam gdzie Kościół (SWII). Sobór wyróżnił kręgi przynależności do Kościoła gdzie w samym centrum znajduje się Kościół Katolicki. Kolejny krąg to pozostali chrześcijanie, dalej znajdują się  wyznawcy religii monoteistycznych a następnie pozostali ludzie. Podział taki jest zakorzeniony w PŚ gdzie sam Jezus zwraca się do samarytanki mówiąc: „Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów.”  (J 4, 22) Wiadomo, że Żydzi traktowali Samarytan jak odstępców od wiary i wykazywali się wobec nich pogardą oraz wielką nieprzychylnością. Nie wolno było nawet z nimi rozmawiać. Tymczasem Jezus nie tylko prowadzi z nią dialog, ale oznajmia jej że jest Mesjaszem. Skutkiem tego dialogu jest można powiedzieć jej działalność misyjna wśród swego ludu w skutek czego wielu uwierzyło że Jezus jest Mesjaszem. Jezus poucza, że po uczynkach poznają, że jesteśmy dziećmi Jego oraz „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35). Innym przykładem może być uzdrowienie sługi setnika, który żaden sposób nie należy do kościoła ani starego ani nowego przymierza, a jednak Jezus udziela mu łaski o którą prosi (Mt 8, 5-13). Kolejny przykład z PŚ to wiara kobiety kananejskiej (Mt 15 21-28): „Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa (Mt 15,28). Jezus nie uzależniał uzdrowienia od przejścia z pogaństwa na wiarę Izraela ale udzielił łaski zgodnie ze swoją wolą. Nikt nie może ograniczać działania łaski Chrystusa, nikt nie może powiedzieć, że tam Bóg może dać a tam nie. A nade wszystko należy pamiętać, że sama wiara jest łaską, jak powiedział święty Paweł „Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus»” (1Kor 1,3)

Ut unum sint Jana Paweła II

     Również Jan Paweł II widzi w ekumenizmie szanse na ewangelizację odłączonych Braci. Sam wielokrotnie mógł się o tym przekonać jak wyznaje w czasie licznych podróży duszpasterskich. Papież zachęca do jedności wszystkich chrześcijan z nadzieja na pełną komunię w przyszłości. Papież powołuje się na obraz z księgi Ezechiela gdzie z dwóch kawałków drewna, najpierw rozdzielonego później powstaje jeden (UUS 5). Dlatego na drodze do jedności konieczna jest wspólna modlitwa wszystkich chrześcijan, ponieważ wszyscy Chrześcijanie chcą, aby wypełniła się wola Boża. Choć każdy jest przekonany, co do swojej racji doktrynalnej to każdy też wie, że wolą Boga jest jedność Kościoła. Każdy, więc niech modli się w tej intencji (UUS 12). Papież wielokrotnie przypomina: 14. Wszystkie te elementy zawierają w sobie wezwanie do jedności i w niej odnajdują swoją pełnię. Nie chodzi o to, by zsumować ze sobą wszystkie bogactwa rozsiane w chrześcijańskich Wspólnotach i stworzyć Kościół, jakiego Bóg mógłby oczekiwać w przyszłości. Zgodnie z wielką Tradycją, poświadczoną przez Ojców Wschodu i Zachodu, Kościół katolicki wierzy, że w wydarzeniu Pięćdziesiątnicy Bóg już objawił Kościół w jego rzeczywistości eschatologicznej, którą przygotowywał „od czasów Abla sprawiedliwego”. Kościół już został dany i dlatego żyjemy już teraz w czasach ostatecznych. Elementy tego Kościoła już nam danego istnieją „łącznie i w całej pełni” w Kościele katolickim oraz „bez takiej pełni” w innych Wspólnotach, w których pewne aspekty chrześcijańskiej tajemnicy są czasem ukazane bardziej wyraziście. Ekumenizm stara się właśnie sprawić, aby częściowa komunia istniejąca między chrześcijanami wzrastała ku pełnej komunii w prawdzie i miłości

      Papież podkreśla, że dialog odpowiada naturze ludzkiej i zasadza się na jej godności (UUS 27) dlatego dialog jest równocześnie jednym z podstawowych narzędzi nie tylko w drodze do osiągnięcia jedności ale również wszelkiej ewangelizacji. Cóż by to była za ewangelizacja gdyby nie była oparta na dialogu.

NIEPOROZUMIENIE

   Obecnie wiele osób można spotkać i to w obrębie Kościoła, które nie akceptują ekumenizmu. Mało tego potępiają SW II oraz papieży od Jana XXIII  włącznie za udział w dialogi ekumenicznym. Oto jakie błędy popełniają te osoby

1.      Powołują się na Piusa XI, który dał zakaz uczestniczenia w ruchu ekumenicznym. Jak już było wspomniane ówczesny ruch polegał na synkretyzmie religijnym a nie jak jest dzisiaj na dialogu i szukaniu tego co już jest wspólne albo inaczej mówiąc na tym czego odłączeni bracia nie odrzucili zrywając jedność z Kościołem. Dzisiaj nadal niektórzy uważają, że w ekumenizmie chodzi o synkretyzm. Wynika to z nieznajomości dokumentów soborowych w których Ojcowie Soborowi jednoznacznie zaznaczają że dialog może odbywać się jedynie pod warunkiem zachowania doktryny katolickiej. Nie rozumieją lub nawet nie znają pojęcia „znaki czasu” których świadomość mieli już Cyryl i Metody (choć tak tego nie nazywali).

2.      Za bluźniercze wręcz uważają nazywanie innych chrześcijan „odłączonymi braćmi” albo nazywanie innych, czyli niekatolików braćmi. A przecież „brat” w dialogu ekumenicznym i międzyreligijnym to tyle co bliźni. Jezus uczy, że wszyscy mamy być bliźnimi jedni dla drugich. Przykładem niech będzie przypowieść o dobrym samarytaninie  (Łk 10, 30-37) albo scena ewangeliczna (Łk 8,19-21) kiedy to Jezus mówi że Jego Matka i jego braćmi są ci którzy spełniają wole Bożą. Niewątpliwie najbardziej Bóg pragnie by Każdy wypełniał przykazanie miłości, które Jezus dał jako najważniejsze spośród wszystkich. Ludzie odrzucający „braterstwo” z niekatolikami z pewnością nie żyją duchem ewangelii.

3.      Powołują się na słowa papieża Agatona (VII w), który zakazał modlić się z heretykami. Dzisiaj zarzucają papieżom posoborowym wspólną modlitwę z wyznawcami innych religii. I tutaj znowu owi propagatorzy „nowego Kościoła” nie rozumieją kontekstu w jakim wypowiedział się św. Agaton. Otóż papież musiał zmierzyć się z kilkoma herezjami, miedzy innymi z monofizytyzmem, który potępił na zwołanym przez cesarza Konstantyna IV Soborze Konstantynopolitańskim III (680-81). Zabronił  wiernym modlić się z heretykami, aby nie popadli nieopatrznie w herezję monofizycką czy też monoteletyzmu, która również ówcześnie występowała. Choć dogmat o jednej Osobie i dwóch naturach (boskiej i ludzkiej bez pomieszania) był już wcześniej ogłoszony na Soborze Chalcedońskim, to jednak wielu odrzuciło ten sobór nie przyjmując jego postanowień. Ciekawe jest to, że również dzisiaj współcześni moderniści nazywani często niesłusznie Tradycjonalistami, odrzucają Sobór Watykański II posądzając go o herezję, podobnie jak to czyniono z Soborem Chalcedońskim. O papieżu Agatonie można powiedzieć, że miał postawę ekumeniczną w dzisiejszym rozumieniu, bowiem na drodze dialogu z monofizytami doprowadził do jedności z Kościołem Katolickim. Zresztą wielu świętych, chociażby św. Augustyn również prowadzili szeroko zakrojona działalność ekumeniczną (nie nazywając sporawy po imieniu) ponieważ prowadził dialog z manichejczykami którzy byli heretykami.

      Należy jeszcze odróżnić wspólną z innymi religiami intencję, wspólną modlitwę zgodną z własnym wyznaniem oraz wspólną modlitwę zgodną z innym wyznaniem. Jeśli chodzi o wspólną intencję, podczas gdy każdy wyznawca modli się zgodnie z własną religią, nie ma tutaj odstępstwa od wiary i nie o tym mówił papież Agaton czy każdy inny. Podobnie jest, kiedy np. wszyscy chrześcijanie modlą się „Ojcze nasz… ” tutaj również nie ma odstępstwa za to jest więcej wspólnego niż z niechrześcijanami. Jeśli chodzi o wspólną modlitwę w ten sposób, że katolik modli się modlitwami innych wyznań lub uczestniczy w ich liturgii albo w jakiś obrządkach, wówczas jest to odstępstwo od wiary. Tego właśnie zakazywali papieże i nadal zakazują. Katolik np. nie może uczestniczyć w liturgii prawosławnej a tym bardziej nie może przystępować tam do komunii. Prawosławni uznają, że przystąpienie katolika do ich komunii jest równoznaczne z porzuceniem wiary katolickiej.

4.      Kościół od początku zgłębiał naukę Pana i nadal będzie zgłębiał. Wraz z rozwojem języka oraz zmiany znaczenia wielu pojęć Kościół wciąż będzie nadążał za potrzebami ludzi, aby lepiej wyłożyć im ewangelię. Nie oznacza to, że Kościół uprawia konformizm lub sytuacjonizm. Podobnie sam Jezus dostosowywał swoją mowę do potrzeb ówczesnego świata tak aby słuchacze nie tylko zrozumieli o co chodzi ale również żeby łatwo ten przekaz zapamiętali (dlatego między innymi Jezus nauczał w przypowieściach). Moderniści zarzucają SW II odstępstwo od wiary podczas, gdy Sobór korzysta z mocy nadanej przez Boga a tymczasem sami odrzucają fundament Kościoła jakim jest nauczanie papieży lub Ojców Soborowych. Sami sobie orzekają co jest dobre a co nie. Często nie są nawet zaznajomieni z dokumentami o których z taką pieczołowitością się wypowiadają albo cytują jedynie fragmenty bez zrozumienia ich w kontekście historycznym w jakim powstały. Zarzucają Kościołowi wprowadzanie zmian a nie rozumieją co można a czego nie można zmieniać. Nie rozumieją również, że największym grzechem eklezjalnym jest brak łączności ze Stolicą Apostolską czym właśnie najbardziej grzeszą i to paradoksalnie rzekomo w obronie Kościoła. Przewrotność iście diabelska!

5.      Bywa, że współcześni moderniści nie rozumiejąc nauczania Kościoła i nadal widzą w ekumenizmie działania synkretyczne. Na samą wieść o wspólnej intencji lub wspólnej modlitwie ogłaszają wszem i wobec że oto zaraz papież ten czy tamten ogłosi nową religię i zaprzepaści tę prawdziwą i dlatego jest heretykiem, zdrajcą a nawet antychrystem, Niestety często ludzie ci choć całym sercem troszczą się o Kościół to zwodzeni różnymi kaznodziejami powtarzają jak papugi będąc przekonanym że bronią prawdziwej wiary. Bywa jednak co gorsza że wielu celowo zwodzi wątłych katolików i nastawia ich przeciw Kościołowi udając troskę o niego i zagorzałość w wierze. Oskarżają papieży o protestantyzm nazywając ich z tego powodu antychrystami a tymczasem zapewne nie wiedzą że sam Luter nazywał papieża antychrystem i w tym istotnym względzie stają w jedności z Lutrem odstępując jednocześnie od jedności i wierności Kościołowi.

Zarzucając Kościołowi zaangażowanie w ekumenizm niesłusznie i bez zrozumienia powołują się na encyklikę Piusa IX Quanta cura albo na wypowiedzi papieża Grzegorza XVI odnośnie wolności religijnej, ale to osobny temat.


Zgłoś nadużycie Dowiedz się więcej